Długo wyczekiwany wpis…. Będzie co oglądać ^^ Bardzo, bardzo owocna sesja z Marzą – Lnianozbożową Słowianką.
Pierwotnie sesja miała odbyć się w trochę innej scenerii, mianowicie wśród jaskrawej czerwieni makowej. Niestety maki nie chciały poczekać, aż zdobędziemy wyższe wykształcenie. :)
Pomysł był taki: biało, radośnie i naturalnie. Wersje powstały dwie: włosy wiatrem czochrane i włosy zgrzebnie uplecione.
Na owym, niżej przedstawionym polu spędziłyśmy około 2,5h w samo południe… Większość zdjęć przedstawiała Marzę “chińskie oczka” :D Jeśli zaś chodzi o mnie – (logicznie) stałam tyłem do słońca, co przypłaciłam pięknym buraczkowym kolorem na pleckach… (następstwa odczuwam po dziś dzień). Oprócz tego jedną nogą stałam w mrowisku, co przydarzyło mi się nie pierwszy raz.
Miłego oglądania














wersja pleciona:















i na koniec trochę czegoś takiego, bardzo optymistycznego:)
“Historia jednego, słowiańskiego wianka”
Marza w poszukiwaniu habazi na wianek


Marza zbiera, gryzie i plecie

Marza zmęczona robieniem wianeczka


Marza uradowana zdjęciami podskakuje mając skręconą kostkę

Kamila zabiera Marzy wianek i cieszy się jak głupia


the end
Komentarze