Archiwum kategorii: Poetry, oh! Poetry?

luźne takie bazgrołki co w sens mają się same złożyć

My chillout part six

Śniłeś mi się. Byliśmy parą szaleńczo zakochanych ludzi. Czułam realną tęsknotę, gdy nie pojawiałeś się na kolejnych kadrach. Odgrywałam cierpliwie swoją rolę turystki, wiedząc że pośród niezliczonych, niespodziewanych, znajomych twarzy pojawisz się znowu. Byliśmy tam parą z tytułu, prawdziwą, z przeszłością zapewne kolorową. Trochę żałuję, że jej nie poznam. Nie ważne. Byłeś Ty – uśmiechnięty i wpatrzony, całowałeś jak gdybym miała zaraz zniknąć, a przecież to Ty ciągle znikałeś, aż do otwarcia oczu. Nie jestem smutna, miło że wpadłeś na chwilę. Dobrze, że nie piliśmy herbaty.

Dzisiaj, to:

Dreamin’

Czasami trzeba sobie odrobinę pofolgować. Ściągnąć “cilice”, rzucić w kąt mundurek poprawności i oczekiwań i zacząć marzyć… O całkiem nierealnym świecie, nierealnych sytuacjach, z tylko i wyłącznie stworzonymi na potrzeby własne postaciami. Ja od czasu do czasu żyję w takim świecie i coraz ciężej jest mi wracać do rzeczywistości.
Zasypiając, jadąc tramwajem, (ucząc się na egzaminy:P), spacerując, budząc się codziennie – muszę strząsnąć z siebie wielką pierzynę marzeń, inaczej wyglądałabym jak kurak:D
Jak kiedyś zobaczycie mnie z niewidzącymi oczami – proszę obudźcie mnie d e l i k a t n i e…

Zdjęcia Fasoli, z szuflandii.

My Chillout part two

Być może uznacie mnie za szaloną, ale chcę by nastała już jesień. To zdecydowanie mój czas… Nic tak nie nastraja mnie jak odpowiednia aura, czas wolny i oczywiście ulubione trip-hop’owe kawałki (ignoranci niech wysilą się na googlowanie).

Wiem, że wrzesień wcale nie oznacza jesieni, ale to nic, to nic, ja już powoli się wykluwam. Nowy sezon, być może całkiem nowe życie. Muszę w końcu odetchnąć stęchlizną i kurzem, które działają jak antidotum na moje zatrute  cementowym futuryzmem poczucie smaku.

Czas już taktownie spochmurnieć i zagnieździć się we własnej słodkiej nieświadomości. Snuć przyszłe baśniowe wieczory rudo-czerwono-brązowe.

Dziś serwuję płytkę zespołu Lovage – “Music to make love to Your old lady by”. Nowością to na pewno nie jest ^^

“i really like to ride the train
especially when i forget where i’m going
i really like the way it feels
the motion of the wheels
as the raging sparks are flying
from the wounded rails still crying
battling the scenery
it’s lovely, it’s lovely
it’s lovely, it’s lovely”

Lovage – Strangers on a train